Reklama

Kłopotliwe incydenty basenowe okiem praktyka – jak jest? Część 1

klopotliwe-0291

Wstęp do trudnego tematu

Incydent to według Słownika języka polskiego „nieprzyjemne wydarzenie”, jeśli do tego dodać jeszcze „kłopotliwy” – to w zasadzie można się już domyślić, co będzie tematem przewodnim niniejszego artykułu. Incydentów kłopotliwych w obiekcie basenowym może być całkiem sporo: od pretensji klientów związanych z niespełnionymi oczekiwaniami, przez nieobyczajne, wulgarne zachowanie, aż po zachowania skrajnie paskudne i bulwersujące, takie, o których większość zarządzających basenami nawet boi się wspomnieć.

Termin „incydent” funkcjonuje w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 9 listopada 2015 r. w sprawie wymagań, jakim powinna odpowiadać woda na pływalniach (Dz.U. poz. 2016). Tam czytamy m.in. o obowiązkach spoczywających na zarządzającym pływalnią w zakresie bieżącej oceny jakości wody, podstawie dokonywania tej oceny oraz obowiązku dokumentowania spostrzeżeń i podejmowanych czynności z uwzględnieniem:

  • daty, godziny i podpisu osoby dokonującej bieżącej obserwacji wody na pływalni,
  • odnotowania przejrzystości wody, stwierdzonych widocznych zanieczyszczeń i podjętych działań naprawczych, spostrzeżeń mogących mieć wpływ na zanieczyszczenie wody w niecce basenowej oraz wszelkich innych nieprawidłowości i podejmowanych w związku z nimi czynności,
  • daty i godziny wyłączenia z użytkowania zanieczyszczonej niecki basenowej oraz daty i godziny poinformowania o tym właściwego państwowego wojewódzkiego lub państwowego powiatowego lub państwowego granicznego inspektora sanitarnego, zwanego dalej «właściwym państwowym inspektorem sanitarnym», w przypadku stwierdzenia wystąpienia incydentów kałowych lub incydentów wymiotnych w wodzie na pływalni (…)” (podkr. aut.).

Jak to w ogóle możliwe, że w obiekcie basenowym, publicznej pływalni, występują incydenty kałowe i wymiotne?

Otóż jest to zjawisko, niestety, dość często występujące. Śmiem twierdzić, że w każdym obiekcie basenowym, w którym przebywają dzieci, takie incydenty nie są rzadkością. Winą za ten stan rzeczy obarczam, z cały przekonaniem, dorosłych – rodziców bądź opiekunów.

Dlaczego dorosłych? Ponieważ:

  • nie proponują dzieciom skorzystania z toalety na krótko przed wejściem do wody; dziecko zaaferowane myślą o nadchodzącym wodnym szaleństwie nie myśli o niczym innym, jak tylko o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w wodzie, więc samo nie będzie o tym pamiętało;
  • nie pytają dzieci, już w trakcie pobytu w obiekcie basenowym, czy nie potrzebują skorzystać z toalety; dzieciom szkoda czasu na toaletę, wstrzymują się tak długo, jak to tylko możliwe, żeby nie tracić czasu na inne zajęcia, kosztem atrakcyjnych zabaw w wodzie;
  • denerwują się i są niezadowoleni, gdy dzieci zgłaszają konieczność skorzystania z toalety, twierdząc, że zapłacili 87 mnóstwo pieniędzy (stwierdzenie względne) nie po to, by spędzać czas w toalecie;
  • dają przyzwolenie na sikanie do wody – to bulwersujące, wiem, ale tak się naprawdę dzieje;
  • karmią dzieci do syta tuż przed wejściem do obiektu, żeby nie zgłaszały głodu w trakcie pobytu w nim, lub pozwalają na jedzenie słodyczy przed wejściem do wody, nie zdając sobie sprawy z tego, że pełny brzuszek w połączeniu z wysiłkiem fizycznym, jakim jest zabawa w wodzie, oraz zachłystywanie się wodą basenową podczas zabawy są przyczyną wymiotów;
  • nie zakładają pieluch kąpielowych dzieciom, które tego potrzebują;
  • nie rezygnują z przyjścia do obiektu pomimo wyraźnych symptomów chorobowych u siebie czy dziecka – bólu brzucha, głowy, nudności, a nawet biegunki;
  • nie biorą pod uwagę tego, że dzieci z dysfunkcjami chorobowymi, z różnych powodów – zaaferowania, przestrachu – mogą zachować się nieprzewidywalnie.

W swoich rozważaniach, wspartych wiedzą i doświadczeniem zawodowym, nie biorę pod uwagę faktu, jakoby przyczyną występowania incydentów kałowych czy wymiotnych na pływalniach byli zdrowi dorośli, którym to się po prostu przydarzyło. Jeśli już, to kwalifikowałabym to jako celowe działanie, mające na celu zaszkodzić wizerunkowi obiektu i zepsucie opinii o nim. Są to czyny karalne prawem polskim.

WIĘCEJ W MAGAZYNIE „PŁYWALNIE I BASENY” NR 29

 

TEKST | Izabela Czernicka-Białowąs